Witaj na mojej stronie. Tak, jestem zoofilem. Tak, są na prawde tacy którzy sie do tego przyznają i nie wstydzą sie tego - jeśli nie przed światem to chociaż przed samym sobą.
Od ostatniej aktualizacji tej strony sporo się zmieniło w moim życiu, w tym, jak postrzegam kwestie zoofilii i zwierząt.
Pisałem: ...a tak na prawdę to marzę o głębokiej miłości... Tak, to jest możliwe.
Znalazłem głęboką miłość i straciłem ją. Nie była tym, czego się spodziewałem. Była czymś po stokroć większym. Kwestie jakich istnienie zaledwie podejrzewałem przeszły najśmielsze moje oczekiwania. Nauczyłem się patrzeć na świat oczami zwierzęcia, wyzbyłem się resztek wątpliwości, poznałem jak ślepi i aroganccy są moi przeciwnicy.
Pisałem Zwierzę to żywa istota, od której nie jestem w żaden sposób ważniejszy. Kiedy to pisałem, nie wierzyłem w to do końca, pusta formułka, która pozwoli uniknąć moralnego kaca na następny dzień. Ten sam ton stosują przeciwnicy zoofilii. "Bracia mniejsi", "Niewinne zwierzęta", "też potrafią czuć". Protekcjonalny, arogancki ton świadczący o tym, jak małe pojęcie mamy o świecie zwierząt, o ich sferze uczuć. Jak mało doceniamy ich możliwości. Dziś ze wstydem patrzę w przeszłość, myśląc, jak głęboko nie doceniłem tego, o czym bardziej doświadczeni mi odpowiadali, jak płytkie było moje zrozumienie tematu. Ale z drugiej strony, "nie poznasz jeśli nie doświadczysz", człowiek człowieka tego nauczyć nie da rady. Mogę opowiadać cudowne opowieści "z tamtej strony" ale nikogo to nie przekona, nikt, kto tam nie był, nie zrozumie do końca. I z góry mówię, seks ma z tym bardzo niewiele wspólnego.
Teraz szukam znowu. Szukam i buduję. Szukam miłości i staram się zbudować życie, w którym nie tak łatwo będzie obcym tę miłość zniszczyć.
Nie jestem sam. Znam kilku, którzy poznali ten sam sen, którzy dążą do tego samego celu, wiedzą to, co ja, bądź wierzą w to, co wiem. Wspieramy się dobrym słowem, dobrą radą, rzadziej wprost. Nie ufamy sobie do końca, ale nikt z nas nie ma tego innym za złe - jesteśmy w końcu ludźmi, a ludziom nie można ufać do końca. Nie lgniemy do siebie, nie staramy się spotkać - bo i po co? Przecież jesteśmy tylko ludźmi.
Niektórzy z nas nadal szukają i budują. Niektórzy zbudowali solidny fundament i teraz szukają miłości i pracują nad utrzymaniem tego, co zbudowali. Inni znaleźli miłość zanim mieli okazję zbudować bezpieczne życie, teraz walczą aby jej nie stracić, albo - jeśli jeszcze nie wszystko stracone - aby ją odzyskać.
Ale i tak jesteśmy kroplą w morzu, garstką błędnych rycerzy w świecie, gdzie wszystko jest na sprzedaż. Jesteśmy mniejszością, dla której uczucia zwierzęcia są priorytetem. Większość, to ludzie zainteresowani 'animalsexem'. Osoby, dla których zwierzę to fetysz, obiekt aktywności seksualnej.
Nie wszyscy z nich krzywdzą zwierzęta. Wielu jest wzorowymi właścicielami, dbającymi o zaspokojenie potrzeb swoich pupilów wykraczając w poza zakres "ogólnie przyjęty za wystarczający". Ich zwierzętom nieraz żyje się lepiej niż takim w typowych "dobrych rękach". Zwierzęta mają naturalne libido, wykierowanie go na ludzi, dla "satysfakcji obu stron" nie jest wcale takie trudne. Ale są i tacy, którym dobro zwierzęcia równo zwisa, którym zależy tylko na własnej satysfakcji seksualnej. Gwałciciele zwierząt istnieją i nie są wcale bardzo rzadcy. Czemu nic z tym nie zrobimy? A co? I jak to zrobić, żeby nie ucierpiały zwierzęta, nie ucierpiały udane związki? Dla organów prawa przecież i to zoofil i tamto, nie ma różnicy. Rozpętasz nagonkę przeciw jednym, drudzy padną ofiarą... A i kilka krucjat ku edukacji mas, ku nauczeniu ludzi że są i tacy i tacy, że nie należy ładować do jednego worka - też skończyło się źle i już nikogo nie ciągnie żeby próbować znowu.
Tchórzostwo? Tak. Jeśli stawką byłoby tylko nasze własne życie, nasze kariery, nasza przyszłość, moglibyśmy ryzykować publiczne wystąpienia i współpracę z organami prawa i prasą w walce z tymi, którzy krzywdzą zwierzęta. Ale stawka jest wyższa. Nie zaryzykujemy, nie zniszczymy tych szczęśliwych związków, jakie istnieją. Nie narazimy na śmierć, na krzywdę ze strony fanatyków, na osamotnienie i separację tych zwierząt, które znalazły kochających ich ludzi. Jeśli chodzi o własne życie, zoo bywają bardzo odważni. Jeśli stawką jest krzywda zwierząt, stajemy się paranoicznie ostrożni. Zgodnie z naszym systemem wartości. Dla siebie samych, my też jesteśmy "tylko ludźmi".
W Polsce jest nas w Internecie tylko kilku. Oprócz mnie, stronę domową o tej tematyce ma jeszcze tylko Hetman, no chyba że liczyć DonKichote jako zoofila. Jeśli czujesz , że jesteś jednym z nas, napisz do mnie. (w polu Temat: umieść tekst [zoo], inaczej filtr antyspamowy odrzuci twój mail.) A jeśli z jakichś względów czujesz odrazę do nas, po prostu zapomnij o tej stronie i idź gdzieś indziej. Jeżeli odczuwasz do nas nienawiść, to znaczy że gdzieś się mylisz, że któraś informacja jaką posiadasz jest błędna. Na prawdę nie robimy nic przez co zasługiwalibyśmy na nienawiść... A zwłaszcza nie krzywdzimy zwierząt
Jest tego sporo ale ciężko to wyłowić. 'bestiality' ma ok. 16 miejsce na liście najbardziej poszukiwanych słów kluczowych, 'zoophilia' niewiele dalsze, a więc nie ma się co dziwić że wszystkie sajty które chcą przyciągnąć klientów umieszczają je w swoich stronach, mimo że zwykle ze zwierzętami nie mają nic wspólnego. Miejsca skąd "początkujący zoofil" może startować to przede wszystkim www.actaeon.org, strona ze wszelkiego rodzaju zasobami na ten temat oraz ianszoolinks, strona z linkami do prawie wszystkich zasobów na ten temat w Internecie.
Niestety, wszystkie opowiadania są po angielsku. Jeśli cię to nie zraża, zapraszam. Wszystkie opowiadania dotyczą w pewnym stopniu zwierząt, czasem jest to widok oczami zwierzęcia, czasem niezwykłe przygody człowieka i zwierzęcia, czasem opowieść o stworzeniach które wyewoluowały ze zwierząt innych niż małpy... W większości przypadków starałem się przekazać jakieś przesłanie a więc nie wszędzie znajdziesz seks, czasem będzie go mało, czasem wcale, ale (moim skromnym zdaniem) większość opowiadań i tak warta jest przeczytania.
Te opowiadania to nie pornografia. Pornografia wymaga obecności jakichś aktorów czy modeli, twórczość powstająca w wyobraźni ponrografią być nie może. Wszystkie powstały w mojej wyobraźni a jedyne które jest na tyle prawdopodobne aby mogło się kiedyś zdarzyć na prawdę, jest tak mroczne i przytłaczające że na prawdę nie powinno wzbudzać u nikogo podniecenia seksualnego. Osobiście nie handluje pornografią zwierzęcą z tej prostej przyczyny, że rozpowszechniając ją popularyzuje ją i popieram osoby którym dobro zwierząt biorących udział w tych zdęciach dokładnie zwisa. Nie mam zamiaru popierać żadnej inicjatywy na szkodę zwierząt - w tym pornografii.